fbpx

W tym roku nie będzie tradycyjnego Easter Hunt na podwórku, w ogrodach i parkach. Trochę smutno, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby takie wielkanocne poszukiwanie pisanek przeprowadzić…w domu! Zaproponuję Wam też wykorzystanie świątecznych motywów do czytania globalnego. To co, zaczynamy?

Co w tym tygodniu idzie na lodówkę? 

 Tydzień temu, w pierwszym wpisie z cyklu #angielskinadomowo wspominałam Wam, że warto wybrać takie miejsce w domu, w którym często bywamy. U mnie jest to oczywiście lodówka! Właśnie w takim często uczęszczanym miejscu umieszczamy karty, na których jest słownictwo i frazy z danego tygodnia. Pewnie zauważyliście, że dzieci same podchodzą i pytają nas o dane słownictwo lub proszą o odczytanie kodu QR. U mnie tak jest! W tym tygodniu przygotowałam dla Was dwie plansze – jedna z kolorami i wzorami poszukiwanych jajek a druga z liczebnikami 1-20. Jest tego sporo, ale to dlatego, że w przyszły poniedziałek nie pojawi się nowy post dla maluchów, w końcu w święta trzeba odpocząć, od angielskiego również!

Poszukiwania…czas start!

Zaczynamy od poszukiwania, czyli Egg Hunting. Wybrałam piosenkę śpiewaną przez bohaterów znanych dzieciom z przeboju Baby Shark.  Tekst nie jest moim zdaniem najlepszy, ale traktuję go jako wprowadzenie do tematu i zabawy. Bo poszukiwania to jedna z najfajniejszych zabaw, prawda? Więc i Wy pobawcie się w szukanie, na zasadzie „ciepło zimno”. Do zabawy potrzebne są nam obrazki lub napisy (obojętnie jakie, ale możecie oczywiście wyciąć pisanki z pierwszej z kart). Prosimy dziecko o wyjście z pokoju i chowamy jedną kartę. Następnie zwrotem „Come in, please” zapraszamy do środka. Zadaniem dziecka jest odnalezienie karteczki z pomocą naszych wskazówek. Nie mówimy jednak ciepło/zimno tylko wymawiamy słowo z karteczki cicho (jeśli dziecko jest niej daleko) i coraz głośniej jeśli się do niej zbliża. Potem oczywiście zamieniamy się rolami, dziecko chowa karteczkę a my wychodzimy z pokoju i jesteśmy poszukiwaczami!   

Co by tu poćwiczyć na święta?

A no właśnie! W moim wpisie nie ma typowych słówek o Wielkanocy, bo maluchom takich słówek nie wprowadzam. Pisałam już o tym tutaj, zerknijcie jeśli jesteście ciekawi dlaczego. Natomiast baaaardzo lubię wykorzystywać motywy okolicznościowe do różnych zadań językowych. I tym razem połączyłam Wielkanoc + kolory + liczebniki 1-20 oraz „mój konik”, czyli czytanie globalne! Co więcej, w tym tygodniu nie planuję żadnych zadań interaktywnych. Po prawie miesiącu pracy i nauki zdalnej, myślę że wszyscy musimy odpocząć od ekranów. Są kolorowanki, kropki i labirynty. Pamiętajcie, żeby wybrać kartę pracy zgodnie z możliwościami i wiekiem dziecka i nie wszystko na raz! Jedna na kilka dni w zupełności wystarczy. 

Odpoczywajcie i do zobaczenia na kolejnym #angielskimnadomowo! Będzie wiosna w ogrodzie! 

Materiały opisane powyżej można pobrać tutaj: