fbpx
Czas rozpocząć nowy cykl wpisów na blogu… angielski na domowo! Pomysły na takie wpisy chodzą mi po głowie od prawie roku, skrzętnie zapisywałam je w swoim segregatorze i teraz jest chyba najlepszy moment, żeby ujrzały światło dzienne.

Angielski na domowo…czyli jak?

No właśnie! Jak? Od kilku tygodni to my, rodzice jesteśmy nauczycielami swoich dzieci. To nie jest łatwe zadanie, biorąc pod uwagę fakt, że pewnie sporo z nas musi znaleźć czas również na swoje zdalnie realizowane obowiązki zawodowe. Pomyślałam więc, że w ramach „angielski na domowo” zaprezentuję Wam jeden temat na tydzień i sposoby na wplatanie tych słówek i zwrotów do codziennego życia przeciętnej rodziny. Umówmy się, nie wielu z nas ma możliwości w spokoju usiąść z naszym przedszkolakiem albo pierwszakiem i powiedzieć „chodź, teraz przez 30 minut pouczymy się angielskiego”. Dlatego pokażę Wam tutaj zestaw aktywności i pomysłów (zarówno tych offline jak i online), których wykonanie zajmie 5 lub 10 minut dziennie. Będą piosenki, krótkie filmiki, propozycje zabaw, karty pracy do wydrukowania lub stworzenia przez dziecko. Ale to wcale nie jest najważniejsze! Najważniejsze jest dla mnie pokazanie Wam, rodzicom, że angielski można „robić” codziennie, nie w formie lekcji i zajęć. Formalne lekcje są oczywiście potrzebne, ale być może przez kilka (kilkanaście?) kolejnych tygodni takie zajęcia się nie odbędą.

Więc drogi rodzicu…musisz się przełamać!

Zacznij używać angielskiego w domu! Nie obawiaj się błędów, nie obawiaj się braku poprawności, po prostu zacznij! Od dziś! Wychodzicie na dwór, poproś dziecko żeby powiedziało Ci jaka jest pogoda! Jecie śniadanie, poproś żeby powiedziało na co ma ochotę po angielsku. Twoja pociecha chce oglądać bajki? Pokaż jak zrobić używając zwrotu Can I watch Peppa Pig, please? Takie podejście to żadne moje odkrycie, od wielu lat rekomenduje je na przykład dr Grzegorz Śpiewak, koniecznie posłuchajcie tego wywiadu. A materiały, które tutaj znajdziesz mają Cię w tych zadaniach wspierać!

No to zaczynamy!

Na pierwszy temat wybrałam pogodę! A ta jest ostatnio na tyle zmienna, że możemy przećwiczyć cały wachlarz zwrotów i słów. Bywa tak, że pogoda w poniedziałek bardzo różni się od tej w czwartek, dlatego dołożyłam jeszcze dni tygodnia! Dodatkowo, ze starszymi dziećmi można utrwalić liczebniki od 1-20 podając ile stopni jest danego dnia. Warto z „domowego angielskiego” uczynić nawyk. A nawyk lubi kształtować się w określonym miejscu i w określonym czasie. (tak jest naprawdę – polecam Wam lekturę „Siła nawyku” oraz „Atomowe nawyki”. Pomyśl, które miejsce w Twoim domu może stać się Waszym „centrum dowodzenia”, najlepiej wybrać takie, w którym często się spotykacie. Spróbuj ustalić moment (lub kilka momentów) w ciągu dnia kiedy będzie sobie przypominać angielskie zwroty. U mnie takim miejscem jest…. lodówka! Dlatego właśnie na lodówce zamieszkały te grafiki:

Obawa, że Twoja wymowa nie jest doskonała jest normalna. Dlatego warto „wspomóc się” piosenkami. Z słuchania piosenek też możecie zrobić nawyk. Kiedy dzieci słuchają piosenki po raz pierwszy warto, żeby piosenka była „z wizją”. Później „patrzenie” na piosenkę nie będzie już konieczne, może być „w tle”, na przykład wtedy kiedy szykujecie śniadanie. Do tematu pogoda i dni tygodnia polecam Wam te:

Czy to wystarczy?

Wierzcie mi, regularne, częste kilkuminutowe powtórki mogą zadziałać cuda! Należy pamiętać, żeby wracać do treści, które już znamy (ale o tym będę Wam przypominać), a może utrwalać je również na papierze!

Do regularnej „pracy” świetnie nadają się wszelkiego rodzaju dzienniczki obserwacji i kalendarze. Proponuję Wam taki – w bardzo prostej formie graficznej, jeśli w domu nie ma drukarki można go po prostu narysować. Każdego dnia powtarzamy dni tygodnia, rysujemy i nazywamy pogodę, a starszaki podają dodatkowo temperaturę w stopniach (w ramach przypomnienia liczebników można posłuchać tej piosenki).

Czytanie? Dla przedszkolaka?

Oczywiście, że tak! I kolejne karty pracy mają za zadanie ćwiczyć również tę umiejętność. Literki na angielskim to żadna nowość dla przedszkolaków, z którymi pracujemy w naszej szkole. A wprowadzona w umiejętny, ciekawy i dostosowany do możliwości dzieci przynosi niesamowite efekty. Proponuję Wam dwie aktywności na rozpoznawanie graficznej formy wyrazów (kolorowanie pszczółki i wykreślanka) oraz dokończenie sekwencji. To jeden z przykładów tak zwanych ćwiczeń „lewopółkulowych”, bardzo ważnych w nauce czytania.  

plansza "na lodówkę" i karty pracy możesz pobrać tu:

Nie tylko na papierze!

Jestem ogromną fanką wykorzystania nowych technologii w edukacji, a w obecnych sytuacji aplikacje i interaktywne aktywności z pewnością ułatwią nam edukację w domu. Pamiętajcie tylko, żeby nie przesadzać. Ćwiczeń, które dla Was przygotowałam jest na tyle dużo, że ich wykonywanie można rozłożyć nawet dla kilka dni. Zadania można wykonać na laptopie, tablecie lub telefonie klikając linki zawarte poniżej w tekście.

Zadanie, które widzicie na powyższej grafice jako pierwsze po lewej (KLIK!) to klasyczne dopasowanie napisu do obrazka. To po prawej to też dopasowywanie (KLIK!) tylko wyraz ucieka nam dość szybko. A ostatnie (to na dole) to kilkupoziomowa gra balonowa (KLIK!) Na dole ekranu przejeżdża pociąg z wagonami. Na każdym wagonie jest napis i trzeba do niego „wrzucić” ładunek z odpowiadającym obrazkiem. Za każdym razem jak klikniemy na balon ładunek spada.
Dla pierwszaków z kolei mam dwa ćwiczenia na pisownię. To po prawej to krzyżówka (KLIK!) a po lewej układanie literek w odpowiedniej kolejności (KLIK!)

To już jest koniec!

Zadań spokojnie wystarczy na tydzień – pamiętajcie, że 5 minut dziennie to też dobre rozwiązanie! Plan jest taki, żeby wpisy w ramach #angielskinadomowo pojawiały się co tydzień, więc zapraszam Was tu w przyszły poniedziałek. Będzie o Wielkanocy, choć nie zupełnie, bo o tym dlaczego nie robię lekcji świątecznych pisałam juz tutaj

Jeśli masz ochotę dać mi znać co sądzisz o #angielskinadomowo będzie mi bardzo miło!