fbpx

Pamiętacie zajęcia z metodyki nauczania dzieci języka obcego? Moje były cudowne, mega praktyczne i jestem pewna, że gdyby nie wykładowcy, których wtedy spotkałam, dzisiaj nie uczyłabym dzieci! Na tych właśnie zajęciach pewnie mówiono Wam, że podczas jednych zajęć powinniśmy wprowadzać dzieciom tylko kilka nowych słów. Więc widząc zestaw flashcards poniżej, który zawiera 35 nazw umiejętności, pewnie pomyśleliście, że gruuuubo przesadziłam. Czyż nie?

Ręka w górę kto bawi się w Simon says na angielskim? U mnie to czasami jest Simon, czasem Mimi (z kursu Mimi’s Wheel), a czasem Unicorn, jeśli lekcja zawiera ulubiony motyw jednorożca. Bez względu na to jakie imię pada przed słowem „says” dzieci uwielbiają tą zabawę. Dlatego jest ze mną prawie na każdych zajęciach niezmiennie od paru ładnych już lat. Zmieniają się jednak czynności, których się uczymy. Dopiero kilka lat temu zaczęłam zwracać uwagę na czasowniki, których używam podczas gry. I gdy kiedyś oglądałam nagranie ze swoich lekcji (tak, tak, czasem się nagrywam) okazało się, że używam wciąż jednych i tych samych. Pojawiło się jump/fly/dance/swim/sleep/sit down/stand up/clap your hands i to by było na tyle. I właśnie wtedy postanowiłam to zmienić.

Całym zdaniem poproszę!

Simon says to zabawa z ogromnym potencjałem, ale jest jeden aspekt, który nie za bardzo lubię. Dając instrukcje zwykle używamy pojedynczych słów, które są nazwami czynności.  Jeśli widzieliście już ten wpis i ebook Speaking games with young learners to wiecie, że główny założeniem podczas moich „gier i zabaw na angielskim” jest to, aby padały całe zdania, a nie słowa w izolacji. Dlatego nie mówię Simon says jump, tylko Simon says I can jump! O fajnej, alternatywnej wersji Simon says mówiła też Ola Komada na zeszłorocznych Edukids&Teens, zajrzyjcie na grupię Edu Bears Teachers, bo tam zdaje się też podzieliła się tym pomysłem. 

Nie tylko jump!

Na początku każdego roku szkolnego, kiedy przeglądam program stworzony dla każdej z grup wiem już mniej więcej jakie słownictwo będziemy realizować. Dlatego od pierwszych zajęć wprowadzam przeróżne nazwy czynności właśnie do Simon says. A żeby o tym nie zapomnieć spisuję je sobie na małej karteczce samoprzylepnej i wklejam do podręcznika lub notatnika z planami lekcji. Pada więc: do karate, do ballet, drive a car, ride a bike, take a selfie, paint a picture, crawl i wiele, wiele innych. Co więcej, staram się wprowadzać czynności w kolokacjach, żeby zapewnić moim jeszcze małym uczniom jak najczęstszą możliwość osłuchania się z tymi, które później starsi uczniowie mylą najczęściej. Bo któż z nas nie słyszał: make a photo i ride a car?

35 na jednej lekcji? A jednak!

I właśnie dlatego, że moi 2 i 3-klasiści zaznajamiali się z nazwami czynności, które widzicie na planszy tytułowej tego postu „wprowadziłam” je wszystkie na jednej lekcji. A tak na prawdę wcale nie musiałam ich wprowadzać bo okazało się, że wszystkie znali! No, może poza „make models” bo jakoś mi uciekło i nie używam tej frazy podczas Simon says. Oczywiście nie znali formy pisemnej, więc popracowaliśmy na pisaniem i czytaniem, ale lekcja przebiegła na prawdę „gładko”.

Czas na „gramatykę”

Ogromną zaletą faktu, że dzieci znają słownictwo na którym w czasie danej lekcji pracujemy jest to, że możemy te słownictwo zacząć stosować w różnych strukturach i powoli wprowadzać dzieci w świat zasad gramatycznych i reguł rządzących językiem. Czynności wprowadziłam razem z czasownikiem can, pojawiły się więc przeczenia i pytania. Oprócz kart pracy, które widzicie powyżej dużo było również pracy w parach, wtedy pytania ćwiczy się najlepiej. 

Pierwsze ćwiczenie to klasyczny pair work z luką informacyjną i uzupełnianiem danych. Jeśli tylko macie możliwość drukować, takie zadania są idealne. Ale jeśli nie, to nic straconego, wtedy można przygotować taką planszę jak po prawej. Uczniowie pracują w parach, ewentualnie małych grupach. Na malutkich kartkach wypisują imiona osób, które są zawarte w kolumnie po lewej. Jedna osoba z pary losuje imię, a zadaniem drugiej jest odgadnięcie jaka to osoba poprzez zadawanie pytań yes/no. 

Pytania dynamicznie

Jedną z moich ulubionych zabaw na zadawanie pytań ogólnych jest wariacja popularnej „sałatki owocowej”, pod taką nazwą poznałam ją gdy byłam jeszcze zuchem:) Potrzebne są gazety, które rozkładamy na podłodze tworząc koło. Dzieci zajmują miejsca stojąc na gazetach, oprócz jednej osoby, która zostaje w środku, bez gazety. I ta osoba właśnie zadaje pytanie, na przykład: Can you swim? Wszyscy wspólnie odpowiadają No, I can’t lub Yes, I can i te osoby, które udzielą twierdzącej odpowiedzi muszą jak najszybciej zmienić miejsce. W biegu po miejsce na gazecie bierze też udział osoba zadająca pytanie. Uczeń, któremu nie uda się znaleźć „wolnej” gazety zajmuje miejsce w środku i zadaje kolejne pytanie. Zdarza się tak, że osoba w środku nie może wpaść na żadne nowe pytanie (bo zwykle ustalamy, że pytania nie mogą się powtarzać). Wtedy wyświetlam na monitorze interaktywnym planszę z czynnościami (bez podpisów) i uczniowie w mig wybierają kolejne słowa i frazy do zadawanych przez siebie pytań. 

Nie tylko czynności

Z pomocą Simon says przećwiczymy nie tylko nazwy czynności, ale również przysłówki. Wiedząc, że przed nami właśnie ten temat (i trochę z obawy, że przysłówki mogą jednak być trudne dla 8 i 9 latków) wprowadziłam je do Simon says na kilka tygodni przez realizacją tego tematu w podręczniku. Uczniowie słyszeli więc polecenia: walk quickly, run fast, sing loudly, sing quietly itp. Nie muszę pewnie pisać, że najbardziej pokochali „loudly” 🙂 Gdy już przysłówki stały się tematem naszej lekcji w ramach utrwalenia wprowadziłam jeszcze jedno zadanie. Najpierw krótka kategoryzacja, czyli jakie czynności możemy wykonywać dobrze/kiepsko/szybko itd, a później zadanie, które nazwałam „mówione paski”. Uczniowie znów pracowali w parach lub małych grupach, otrzymali karteczki z imionami, jedna osoba z pary/grupy układała zdanie zaczynające się od She/He can. Plansza została wyświetlona na monitorze. Zadaniem pozostałych było odgadnięcie o kim mowa. 

Na koniec zachęcam Was do wprowadzania zróżnicowanych czynności do Simon says czy innych zabaw TPR, które wprowadzacie na zajęciach. To nie wymaga żadnego przygotowania, a wierzcie mi, efektami takiej kilku miesięcznej pracy będzie zaskoczeni! 

Czy chcesz pobrać karty obrazkowe czynności?

.

Materiały wykorzystane w tym wpisie zawarte są w packu materiałów online&offline CAN, który do końca marca jest w promocyjnej cenie.